Dziecięca fascynacja czyli początek.
Rodzaj:
Iskra.
Kiedy byłem mały często odwiedzałem dziadków. Z jednymi jeździłem na wycieczki, a u drugich mogłem majsterkować. Pewnego dnia jako 5-latek, na wycieczce w górach zobaczyłem siedzącego pana ciosającego siekierą zwykły pieniek. Po kilku minutach pieniek zamienił się w “Janosicka” – byłem tym zachwycony. Stałem jak wryty i obserwowałem jak kawałek drewna magicznie nabiera kształtów. Od tego momentu gdzie tylko pojechałem – szukałem podobnych ludzi czy obiektów w przestrzeni. Bardzo mi się podobało wszystko co było rzeźbione.
Od dziecka, podpatrując dorosłych, uczyłem się używania narzędzi – to mnie fascynowało. Wcześniej niż mową – posługiwałem się młotkiem. Chodziłem z dziadkiem do garażu i tam mogłem urzeczywistniać swoje pomysły.
Od najwcześniejszych lat swojego życia główkowałem, jak zrobić coś z niczego.
Jak drutem naprawić okulary prababci, jak z linki na pranie zrobić zwijaną drabinę do bazy na drzewie, jak kawałek drewna przeobrazić w coś ciekawego.
Przełom.
Kiedy zbliżał się koniec podstawówki, przyszedł moment na pierwszą życiową decyzję.
Trenowałem wówczas pływanie, więc rozważałem szkołę sportową. Jednak w ostatniej klasie, zupełnym przypadkiem, dowiedziałem się, że plac budowy naprzeciwko bloku moich dziadków, to nowy budynek szkoły plastycznej. Wcześniej nawet nie wiedziałem o istnieniu szkoły w której malowanie, rysowanie i rzeźbienie to są normalne zajęcia od których są nauczyciele i dostaje się za to oceny.
To był moment w którym zdecydowałem, że podejmuję rękawicę rzuconą przez życie i walczę o swoje. Nie miałem pojęcia co – ale wiedziałem, że na pewno zrobię wszystko co trzeba, żeby zrealizować swój cel..
Niecały rok później przyszedł dzień ogłoszenia wyników egzaminu wstępnego – stres i motyle w brzuchu.. To był dzień, w którym marzenie 12-letniego synka z Nikisza – zamieniło się w rzeczywistość. Masa pracy przygotowawczej oraz zaangażowanie zarówno rodziców, jak i całej rodziny sprawiły, że mogłem wkroczyć do innego świata.
Wkroczyłem do niego żeby rzeźbić i od tego dnia właśnie to stało się sensem mojego życia.
